Pielęgnacja: Krystaliczny peeling cukrowy złuszczająco-wygładzający Ziaja Cupuaçu

Spread the love

Cześć!

Całkiem niedawno udało mi się wygrać w konkursie na Ofeminin zestaw kosmetyków Ziaji z serii Cupuaçu. Peeling jest jednym z tego rodzaju produktów, gdzie już po kilku użyciach możemy sobie wyrobić o nim opinię, zobaczyć efekty jego działania. Dlatego już dziś postanowiłam opisać wspomniany peeling do ciała.

Producent obiecuje nam dość dużo, a jak jest w rzeczywistości? Czy używanie tego peelingu to przyjemność?

Peeling zawiera naturalne emolienty – masło cupuacu i karite, olej z łupin orzecha, makadamia oraz wosk mikrokrystaliczny.

Codzienne wzmacnianie naskórka skutkuje poprawą nawilżenia, jędrności i elastyczności skóry
oraz młodszym i zdrowszym wyglądem już od pierwszego spojrzenia.
Działanie
• delikatnie pielęgnuje skórę i oczyszcza
• łagodnie złuszcza i wygładza naskórek
• aktywuje skórę podczas masowania skóry
• poprawia elastyczność skóry
• redukuje szorstkość, suchość i nadmierne łuszczeznie
• sprawia, że skóra ma przyjemny, aromatyczny zapach

Pierwszą rzeczą, która nie do końca wpisała się w moje preferencje, to opakowanie. Niezbyt lubię paprać się w słoiczkach, zdecydowanie bardziej wolę opakowania w formie tubek. Tu można by wybaczyć, bo ziarnistość produktu jest dość duża, ale przecież nie jest problemem zrobić szerszy otwór w tubce, który nie utrudniałby wydobywania z niej produktu.

Dość często spotykam się z opiniami, że składy produktów Ziai bywają – delikatnie mówiąc – kiepskie. Ten peeling do ciała jednak daje radę, nie ma w nim niekończącej się tablicy Mendelejewa, poszczególne półprodukty należą do grupy tych bezpiecznych: choć oczywiście należy pamiętać, że duże znaczenia ma nasza indywidualna wrażliwość na dany składnik.

Kiedy otworzyłam opakowanie od razu kupił mnie jego zapach. Słodki, przyjemny, przywodzący na myśl wakacje gdzieś pod palmami. Idealny, by uprzyjemnić aplikację, do tego utrzymuje się na skórze bardzo długo. Konsystencja jest doskonale wyważona: zbita, lecz świetnie się rozprowadzająca, pod wpływem ciepła ciała i tarcia staje się zdecydowanie bardziej śliska niż wydaje się w opakowaniu, jednak nie spływa ze skóry. Jak dla mnie – wielkość drobinek i siła peelingu są w sam raz. Nie jest to jakiś mega ostry zdzierak, ale efekty po jego użyciu są jak najbardziej odczuwalne, powierzchnia skóry staje się gładka, martwy naskórek znika w mgnieniu oka.

Kiedy pokazywałam paczkę na Instagramie, Kamila od razu ostrzegała mnie, że spory dodatek parafiny w składzie sprawia, że peeling ciężko zmyć. Tu niestety muszę się z nią zgodzić: nie ma opcji, żeby użyć go po prysznicu czy kąpieli, i tak po prostu spłukać ciepłą wodą. Gorący strumień to zdecydowanie za mało, by pozbyć się ze skóry lepiącej się warstewki, która nie do końca jest przyjemna. Dopiero ponowne użycie mydła, przy intensywnym wsparciu porządnej, ostrej gąbki sprawia, że na skórze zostaje jedynie delikatny i przyjemny film, który daje uczucie miękkiej i przyjemnej w dotyku skóry.

Szczerze powiedziawszy mam co do niego dość mieszane uczucia. Jego zapach czy działanie oceniam jak najbardziej na plus. Jednak uciążliwe zmywanie sprawia, że – z pewnością nie tylko ja – będę musiała naprawdę mocno się zastanowić, czy sięgnąć po niego po raz kolejny.

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Malinka M.Bogusia T Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Bogusia T
Gość

Lubię peelingi , ale nie lubię jak pozostawiają taką tłustą warstwę

Malinka M.
Gość
Malinka M.

Czyli tak pół na pół , ale tak to już z Ziaja bywa 🙂 Ja akurat nie mam nic przeciwko tej "tłustej warstwie" na skórze po peelingu.