Pielęgnacja: Bielenda – krem na dzień i na noc Carbo Detox Biały Węgiel

Spread the love

Cześć!

Jakiś czas temu wpadł z moje ręce krem ze stosunkowo nowej serii marki Bielenda. Wszelkie odmiany węgla stają się ostatnimi czasy bardzo popularne: tym razem trafiłam na wersję „Biały Węgiel”. Według producenta krem jest dobrym rozwiązaniem zarówno na dzień, jak i na noc. Jak się sprawdził u mnie?

bielenda carbo detox biały węgiel

Jak to zazwyczaj bywa: producent obiecuje nam dość dużo, na swojej stronie www wymienia ze składu trzy składniki, które mają mieć decydujący wpływ na działanie kremu:


WĘGIEL FARMACEUTYCZNY dzięki silnym właściwościom absorbującym posiada zdolność głębokiego oczyszczania skóry. Działa jak magnes:przyciąga i wchłania toksyny, martwy naskórek, nadmiar sebum oraz inne zanieczyszczenia z powierzchni oraz głębszych warstw skóry. Skutecznie oczyszcza zablokowane pory, wyrównuje koloryt skóry, zapobiega powstawaniu wyprysków.

SPROSZKOWANY DIAMENT rozświetla skórę, poprawia jej sprężystość, regeneruje i wygładza naskórek.

GLINKA BIAŁA zawiera liczne mikroelementy i sole mineralne: krzem, wapń, magnez, żelazo, potas i sód, dzięki czemu posiada doskonałe właściwości ściągające, gojące i zabliźniające. Doskonale oczyszcza i złuszcza naskórek, zwęża pory. Rewitalizuje, odżywia i wygładza skórę, wpływa kojąco na skórę wrażliwą.

Zapowiada się ciekawie, zwłaszcza wszelakie odmiany glinek bardzo lubię. Pozostała część składu jest dość dobra, chociaż do ideału trochę jej brakuje – jednak biorąc pod uwagę bardzo przystępną cenę kremu naprawdę nie ma się do czego przyczepić. 

Opakowanie to porządny, szklany słoiczek, z równie wytrzymałą plastikową zakrętką. Nadruk na znajdującej się na słoiczku naklejce jest trwały, nie ściera się ani nie blaknie pod wpływem łazienkowej wilgoci. Tekturka oczywiście tuż po zrobieniu zdjęć wylądowała w koszu – jej projekt graficzny (mimo obecności różu, który nie jest moim ulubionym kolorem) bardzo mi się podobał. Jednak nadal wkurzają mnie zewnętrzne opakowania, które sugerują sporą zawartość: a po otwarciu ukazuje się mały słoiczek plus sporo tekturowego wypełnienia 😂 Jasne, że spora część z nas kupuje oczyma, jednak 50 ml to 50 ml, bez względu na to, jak olbrzymie jest opakowanie zewnętrzne, i trochę się dziwię, że tak wiele osób jeszcze się nabiera na ten prosty chwyt marketingowy!
Doskonale wiecie, że ze mnie jest pies na zapachy 😉 Tu krem od razu przypadł mi do gustu: słodki, lecz nienachalny zapach, który nie utrzymuje się na skórze zbyt długo, jest bardzo przyjemny. Aromat przywodzi mi jakąś mieszankę arbuzowych nut z czymś jeszcze – mimo wyczuwalnej słodyczy zapach jest bardzo świeży. Aż przyjemnie go nakładać! 
Konsystencja jest standardowa, typowo kremowa, choć w żadnym wypadku nie tłusta. Mimo, że czasem zdarzy mi się nałożyć go na twarz więcej, niż ustawa przewiduje, to nawet nadmiar wchłania się bardzo szybko, pozostawiając skórę fajnie odświeżoną, zauważalnie wygładzoną – i co chyba najistotniejsze dla cer tłustych i mieszanych: silnie zmatowioną. Dobrze współpracuje zarówno z klasycznym, płynnym fluidem, jak i tez podkładem mineralnym: nie warzy się, nie powoduje efektu ciastka, obie wersje podkładu prezentują się na nim naprawdę w porządku. 
Jeśli chodzi o redukcję zmian trądzikowych, to nie mogę powiedzieć, że doczekałam się efektu wow, choć tu należy wziąć poprawkę na to, że w walce z trądzikiem używam również innych produktów, jak sera, maseczki sklepowe czy robione, jak również olejki. Niewielka poprawa, która dała się zauważyć, może być spowodowana zarówno działaniem samego kremu, jak też synergistycznym działaniem z innymi produktami. Jednak na pewno nie jest gorzej, więc nie mam na co narzekać 😉

3
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
lukaszmakeup.pl
Gość
lukaszmakeup.pl

Przyznam, że już dłuugo nie miałem drogeryjnej pielęgnacji 🙂

Ruda
Gość

Kusi mnie ta nowa seria z Bielendy – narazie zdecydowałam się tylko na maseczkę 🙂

Agata Wierzgacz
Gość
Agata Wierzgacz

Jestem bardzo ciekawa jakby się spisał na mojej problematycznej cerze.