Paznokcie: X-hybrid – czy hybrydy 3w1 się sprawdzają?

Podziel się ze światem!

Lakiery hybrydowe – dlaczego warto je wybrać?

Od paru lat hybrydy zyskują coraz większą popularność. Zwłaszcza u zabieganych kobiet, które nie lubią częstych zmian na paznokciach, nie mają czasu, by co kilka dni zmieniać kolor. Tradycyjne lakiery do paznokci wytrzymują na naszych paznokciach około 5 dni: przy dobrych wiatrach dzień czy dwa dłużej. Jednak są problematyczne płytki – takie, jak moja – gdzie wynik powyżej 2 dni jest sukcesem. Do pewnego momentu mi to zbytnio nie przeszkadzało, bo uwielbiam zmiany. Jednak praca i nadmiar obowiązków sprawiły, że i ja skusiłam się w końcu na lakier hybrydowy.

Początki były ciężkie, pierwsza samodzielnie położona hybryda (a nawet nie hybryda, tylko sama baza z hardim, dla wzmocnienia płytki) zaczęła odchodzić płatami już po paru godzinach. Ale próbowałam dalej, bo co innego mieć wiedzę, jak poprawnie nałożyć hybrydę, ale przy przejściu do czynów bywa różnie. Bo mimo pilnowania gdzieś zalałam skórkę, bo niezbyt dokładnie zmatowiłam. Jednak mimo nabierania wprawy i eliminowaniu błędów – nadal wynik powyżej 2 – 3 dni był sukcesem. Primer kwasowy pomógł troszkę, ale szału nadal nie było. Owszem, na sam początek nie kupiłam najdroższych, markowych hybryd, ale ich wybór konsultowałam na paznokciowych grupach i wybierałam tylko te sprawdzone i polecane. Mimo wszystko – niecały tydzień to wciąż był max, jaki udało mi się osiągnąć.
Wszystko zmieniło się końcem sierpnia, kiedy dotarła do mnie paczka od sklepu DobraRada. W ramach współpracy wybrałam sobie 5 kolorów, naklejki wodne, 3 pilniki (każdy ma dwie różne gradacje po obu stronach, wybrałam różne modele, w tym jeden, który doskonale sprawdza się do matowienia płytki: 180/240) oraz dodatkowo bazę + top w jednym. Jak możecie się domyśleć po tytule wpisu – do samych hybryd top nie jest potrzebny, ale do zabezpieczenia naklejek i innych bajerów już tak.
Przesyłka prezentowała się następująco:

paczka

water decals

O naklejkach wspomnę szczegółowo przy okazji zdobień, dziś skupię się na hybrydach. Poniżej prezentuję pełną paletę kolorów (niestety piszę z zastępczego komputera, i nie mam dostępu do fotki przed moją ingerencją na jednym z kolorów 😉, ale kolor widać dobrze), oraz zbliżenie na kolory, które wybrałam:

lakier hybrydowy

x-hybrid kolory

Samego procesu nakładania hybryd nie będę szczegółowo opisywać, bo w sieci krąży pełno tutoriali, wpisów i innych „pomocy naukowych”, więc chyba bez sensu pisać po raz setny o tym samym.  X-hybrid zaintrygowały mnie tym, że – według opisu producenta – zarówno top jak i baza są zupełnie zbędne przy nakładaniu samego koloru.

Parę słów od producenta:

Żele hybrydowe x-hybrid to expresowe hybrydy najnowszej generacji. Nie wymagają bazy i topu. Nie trzeba ich przemywać. Wygodny pędzelek 3D pozwala na łatwą i szybką aplikację. Odpowiednia konsystencja sprawia, że nie zalewają skórek, są też nieporównywalnie trwalsze od klasycznych lakierów hybrydowych dostępnych na rynku.(1)

Buteleczki tych hybryd to standardowy, czarny walec, zaopatrzony w dość szeroki, prosty i zgrabny pędzelek, który sprawuje się świetnie. Pojemność opakowania to 6 ml, czyli tak w sam raz. Miłym akcentem jest czytelna naklejka z podglądem koloru i jego numerem umieszczona na zakrętce – niestety nadal wielu producentów zapomina o tej niby drobnostce, która jednak bardzo ułatwia życie😉
Na pierwszy ogień poszedł u mnie numerek 14. Zdjęcie wzornika oddaje go dość dobrze (choć wiadomo, że sporo zależy od Waszych ustawień monitora) – jest to klasyczne, czyste bordo. Nakładając X-hybrid po raz pierwszy od razu przeprowadziłam mały eksperyment – na część paznokci nałożyłam bazę, na resztę już nie. Ten sam preparat 2w1 nałożyłam również nawierzchniowo, tu akurat musiałam, bo bawiłam się nowym pyłkiem do paznokci 😊 Wniosek: nałożenie warstwy bazy/topu w żaden sposób nie zmienia trwałości hybrydy, cały set nosiłam ponad 1,5 tygodnia – co jak już wspomniałam na moich paznokciach jest wynikiem bardzo dobrym. I pewnie jeszcze kilka dni spokojnie by wytrzymały, ale odrost nie dawał mi już żyć. 
Wracając do meritum: lakier hybrydowy X-hybrid sprawdza się doskonale. Jest dość gęsty, ale szybko i ładnie się poziomuje, nie zalewając przy tym skórek. A jego krycie? BAJKA!  Poniżej widzicie tylko jedną, naprawdę cieniutką warstwę! Przy nudziaku 09 pewnie też wystarczyłaby 1 minimalnie grubsza, ale wolałam nałożyć dwie bardzo cienkie. Troszkę bardziej problematyczna jest biała 01, chyba ze względu na moc pigmentacji jest troszkę gęstsza i trudniej ją idealnie równo rozprowadzić: trzeba albo poczekać dłużej, aż sama się wypoziomuje, albo jednak dać dwie, naprawdę bardzo cienkie warstewki. Ja jednak biały kolor używam głównie jako tło pod naklejki lub do podbicia neonów, więc tu nie ma potrzeby tworzenia super – idealnej tafli koloru. 
lakier hybrydowy bordo

stemple koronka

lakiery hybrydowe
Przez te 1,5 miesiąca udało mi się przetestować wszystkie kolory. Ich krycie i obsługa (poza opisaną bielą), trwałość nie budzą najmniejszych zastrzeżeń. Może nie miałam jeszcze okazji wypróbować nie wiadomo jakiej ilości hybryd, jednak kilka mniej i bardziej popularnych marek przeszło już przez moje ręce. Jak na razie X-hybrid stały się moimi ulubieńcami i na pewno skusze się na kolejne kolory, bo cena jest bardzo przystępna. No i chyba najważniejsze – chociaż zazwyczaj jestem dość sceptyczna w stosunku do produktów X w 1, to tutaj muszę podkreślić, że producent stanął na wysokości zadania. Owszem, może i przy odrobinie wprawy zrobienie hybrydy nie trwa wieczności (zwłaszcza biorąc pod uwagę na fakt, że nie musimy czekać na wyschnięcie lakieru, tylko od razu możemy wrócić do normalnego funkcjonowania), ale jednak każda kolejna warstwa wydłuża czas pracy. Tutaj? Maksymalnie 2 warstwy i gotowe – o ile oczywiście nie bawimy się w jakieś dodatkowe zdobienia. Dla kobiet, którym wiecznie brakuje czasu: produkt idealny!
Kończąc opis hybryd muszę wspomnieć o jednym aspekcie, który – niestety – wciąż dla wielu osób może być minusem. Lakiery hybrydowe X-hybrid niekoniecznie chcą współpracować z acetonem. Mimo, że coraz więcej się mówi o złym wpływie ściągania hybryd acetonem na paznokcie i skórki, to nadal jest sporo zwolenniczek tej metody. Ja mówię tej opcji NIE,  ale testując omawiane hybrydy musiałam je sprawdzić też pod tym kątem – próby przeprowadziłam na bordo oraz nudziaku. Oba kolory zachowały się podobnie – na niektórych paznokciach lakier odszedł bezproblemowo, na paru paznokciach pozbyłam się go tylko częściowo, ale na kilku uparcie siedział i ani drgnął.
Tak jak napisałam – dla mnie osobiście nie jest to żaden problem – ponieważ stanowczo wolę wprawiać się w obsługę frezarki, która odpowiednio używana nie ma tak negatywnego wpływu na nasze dłonie jak moczenie ich (choćby sporadyczne) w mocnych chemikaliach. O samej frezarce mam zamiar napisać wkrótce, ponieważ mam Wam do pokazania coś, co doskonale się sprawdzi u strachliwców (jakim i ja byłam początkowo), które obawiają się zacząć przygodę z frezarką 😀
Zmierzając do końca tego tasiemca 😉 jeszcze kilka słów na temat serii pilników i-nails, które również były w paczce od DobraRada. Otrzymałam trzy dwustronne pilniki, których kształt i gradację mogłam sobie wybrać według własnych upodobań. Padło na linię morską w kształcie elipsy, a ziarnistość to kolejno 80/100, 100/180 oraz 180/240.

pilniki do paznokci

Najdrobniejsza 240 jest idealna do matowienia płytki paznokcia przed nałożeniem hybrydy. Średni pilnik używam do wstępnego skracania i nadawania kształtu paznokcia, chociaż do piłowania boków wygodniej mi używać takich zupełnie cieniutkich pilniczków (te mają grubość 3 mm). Jako, że pod hybrydę daję zazwyczaj dla wzmocnienia hardiego (a więc i jeszcze bazę), to gruby pilnik jest doskonały to wstępnego zdarcia powierzchni lakieru, nim wezmę do rąk frezarkę. Używam ich regularnie od sierpnia i wciąż trzymają się świetnie.
Zarówno lakiery hybrydowe X-hybrid jak i pilniczki spisują się u mnie na piątkę z plusem, więc nie mogę zrobić nic innego, jak tylko zachęcić Was do ich przetestowania 😍

———————————————————————————————————————-
Źródła:
(1) http://www.dobrarada.com.pl/i-nails-x-hybrid-3in1.html

24
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Terii
Gość

ooo nie znam ich jeszcze, fajnie sie prezentują.

Mariola Merkel
Gość
Mariola Merkel

kolorki są piękne i kusi mnie 3 w 1, bo zaoszczędzę sporo czasu 😉 którego ciągle brak

Aggi
Gość

Nie dość, że odpada baza i top, to i zabawa z przemywaniem. No i zazwyczaj jedna warstewka jest wystarczająca. Więc jakby nie patrzeć: 1 warstwa zamiast 3 czy 4 to jednak robi już czasową różnicę 🙂

Aggi
Gość

Warto poznać – i pewnie się zaprzyjaźnić 🙂 Są naprawdę świetne! Czekam jedynie aż producent poszerzy paletę kolorów, chociaż i teraz zawsze coś wpadnie w oko.

Basia
Gość

Chciałabym sobie sprawić frezarkę, by nie katować paznokci i skórek, ale nadal się boję… To jest jednak coś, czym można sobie zrobić krzywdę 🙁

Aggi
Gość

To w przyszłym tygodniu będzie post idealny dla Ciebie 😉 Będę pisać o maleństwie z Aliexpress, które wg mnie jest idealne dla początkujących.

Basia
Gość

Widziałam u Ciebie na Insta to cudo 🙂 Jestem ciekawa wpisu 🙂

Agata Wierzgacz
Gość
Agata Wierzgacz

Kolorki są super .Na hybrydy chodzę tylko przed wyjazdem na wakacje a tak to maluję paznokcie zwykłym lakierem .

Karolinka's Beauty blog
Gość

Ja racze również preferuję metodę ściągania frezarką. Przez wiele miesięcy miałam ściągane paznokcie przy pomocy acetonu, ale kiedy wybrałam inną kosmetyczkę i chwilę pogadałyśmy uświadomiła mi, że to nie hybryda niszczy paznokcie a metoda ściągania. Od teraz tylko frezarka 🙂

Monika St
Gość

Zdecydowanie kuszące pod względem oszczędności czasu. Ciekawe czy u mnie by się trzymały 😉

Aggi
Gość

Dokładnie, frezarka rządzi! Owszem, na samym początku "uczenia się" konkretnego modelu – jakieś drobne wpadki mogą się przytrafić, ale paznokieć to nie ząb – odrośnie 😉 Jednorazowa ryska zrobiona frezarką na płytce na pewno nam mniej zaszkodzi niż notoryczne moczenie w acetonie.

Aggi
Gość

No tak, na wyjazd to konieczność 😉 Zawsze to lżejsza kosmetyczka 😀

Aggi
Gość

Skoro na MOICH paznokciach siedzą bez problemu ponad 1,5 tygodnia, czego wcześniej nie udawało mi się nigdy osiągnąć, to u osób o mniej wybrednej płytce na pewno wytrzymają dużo dłużej 🙂

Jagodowa^^
Gość

Kurczę, to już drugi blog gdzie czytam o tych hybrydach i muszę przyznać, że mi się podobają 🙂

Aggi
Gość

Cena kusi, kolorki tez mają fajne, wiec czemu by nie spróbować 😉 No i 3 razy mniej zabawy przy ogarnianiu pazurków, niż przy tradycyjnych hybrydach 🙂

Angelika | Rzetelne Recenzje
Gość

Jaka piękna kolorytyka, aż czasem żałuję że jeszcze nie wypróbowałam hybryd 🙂

Dorota
Gość

Nie miałam jeszcze hybryd, ale w końcu i ja się skuszę 🙂

Monika St
Gość

Akurat moje paznokcie są dość wybredne i tak naprawdę uratowała je jedynie baza z Indigo i primer. Dlatego tak się zastanawiam czy bez tej bazy dały by radę.

Aggi
Gość

Moich raczej nie przebijesz – zwykłe lakiery: nieważne, czy tanioszki z Wibo, czy OPI mam na paznokciach max 3 dni. Hybrydy bez primera niewiele dłużej, z hardim koło tygodnia to był wyczyn.
Te z samym primerem siedziały mi ponad 1,5 tyg i zdjęłam tylko przez odrost, jeszcze by spokojnie posiedziały 🙂

Aggi
Gość

Ja bardzo długo się opierałam, no bo nudno tyle czasu nosić to samo 😉 Ale w końcu się przekonałam, a chęć częstych zmian omijam inaczej – naklejki czy farbki akrylowe daję już na top i zabezpieczam tradycyjnym topem. Mogę wówczas sam wzorek zdjąć zmywaczem bezacetonowym i zmienić na coś innego, samej hybrydy nie ruszając 🙂

lukaszmakeup.pl
Gość
lukaszmakeup.pl

Ah ta 14 ładna 🙂

Aggi
Gość

Pewnie znajdzie sporo zwolenniczek na obecną porę roku – chociaż ja osobiście nie kwalifikuję nigdy kolorów wg pory roku, tylko nosze to, na co mam ochotę w danej chwili 😉 A że jest to czasem neon w środku zimy, a czasem czerń latem: cóż, to ja mam się dobrze czuć, a nie podążać ślepo za jakimiś narzucanymi nam podziałami 🙂

Aggi
Gość

No jeśli na mojej płytce wytrzymały aż do pojawienia się mega odrostu, to u Ciebie pewnie mur-beton 😀

Aggi
Gość

Ja też długo się zastanawiałam czy warto, ale lubimy się co raz bardziej 🙂