Makijaż: Unicorns Unite raz jeszcze – dwie propozycje makijażu!

Podziel się ze światem!

Cześć!

Na fanpage i w wiadomościach prosiłyście mnie o pokazanie możliwości paletki Unicorns Unite (recenzja TUTAJ) nie tylko na swatchach, ale również na powiekach. No więc pokażę Wam, jak szybko zmalować dwa, tak różne od siebie makijaże!

Podczas recenzji wspomniałam, że jest to paletka mega uniwersalna: stworzymy za jej pomocą zarówno delikatnego dzienniaka, jak i kolorowy, wieczorowy makijaż. Teraz zobaczycie to sami. Oba makijaże zrobiłam za jednym zamachem, po jednym oku na każdą wersję. Niestety z powodu złego samopoczucia (jeśli śledzicie mnie na Insta i fp, to wiecie, że miałam ostatnio spore przeboje z brzuchem: łącznie z podejrzeniem zapalenia wyrostka) nie miałam sił bawić się w full mejkap dla każdej wersji z osobna. Ale może to i lepiej, bo na jednym zdjęciu możecie porównać, jak różne mogą być makijaże stworzone tą paletką.

Moja wersja makijażu dziennego nie jest specjalnie delikatna, ale jaśniejsze odcienie matów pozwolą Wam rozjaśnić i złagodzić efekt końcowy.

Kolorem pomarańczowym oraz literką a oznaczyłam kolejne cienie użyte w makijażu kolorowym, czerwień i to dzienniak. Jak widzicie na powyższej fotce: numer 1 jest wspólny dla obu makijaży, zaraz dowiecie się dlaczego 😊

Jako cienia transferowego (ułatwiającego późniejsze blendowanie) używam najczęściej pojedynczego cienia Nina Ricci o numerze 03 (całe 2 zł na Paatal!), który jest troszkę ciemniejszy i bardziej pomarańczowy niż cienie z tej paletki. Jednak jeśli już używam paletki, to zwykle nie chce mi się już grzebać w moim koszyczku z pojedynczymi okazami, więc do akcji wkraczają dwa najjaśniejsze matowe beże.

1 po zagruntowaniu powieki korektorem lub bazą nakładam jasny beż na prawie całą powiekę, zwłaszcza w jej załamanie oraz pod łukiem brwiowym.

I teraz przechodzimy do poszczególnych makijaży. Prezentują się one tak (na brwiach moja ukochana pomada, o której już wkrótce!):

Wersja kolorowa makijażu:

2a załamanie powieki podkreślam matowym różem, dokładnie go blendując.

3a na mniej więcej 3/4 powieki ruchomej, zaczynając od wewnętrznego kącika (jednak nie od samego jego początku, przesuwam się o jakiś 1 mm ku zewnętrznej stronie powieki) nakładam błyszczący róż

4a zewnętrzną częś powieki podkreślam fioletem, rozcierając dokładnie przejście między kolorami. Z fioletem wjeżdżam tez minimalnie w zewnętrzną część załamania powieki

3 i 4a powtarzam w takiej samej kolejności na powiece dolnej

5a używam czarnego cienia (w zależności od humoru: albo matu, albo błyszczącego) w mikroskopijnej ilości, aby jeszcze bardziej przyciemnić zewnętrzny kącik oka.

Wersja dzienna makijażu:

2b średni (ciemniejszy z paletki) matowy brąz służy mi do podkreślenia załamania powieki i zewnętrznego kącika oka

3b na powiekę ruchomą nakładam jaśniejszą wersję brązu

4b tu też sięgam po odrobinkę czerni, tym razem matowej i delikatnie przyciemniam zewnętrzny kącik oka

(tu ponownie: taka sama kolejność na powiece dolnej)

5b jeśli możecie sobie pozwolić na odrobinę błysku, to polecam odrobinkę mieniącej się miedzi nałożyć na środek powieki 🙂

Oczywiście po każdym etapie nie zapominamy o blendowaniu, tak by kolory przechodziły między sobą płynnie i bez ostrych odcięć
(tu musicie pamiętać, że na zdjęciach nawet delikatna chmurka koloru potrafi rozdzielić się na dwa kolory, bo w zależności od składu cienie potrafią odbijać światło lampy, zwłaszcza z bliskiej odległości, zupełnie inaczej, co sprawia, że zaczynają się od siebie odznaczać. Nie likwiduję tego efektu na zdjęciach podczas obróbki /blur to zuo!/, więc musicie wierzyć na słowo, że na żywo przejścia między kolorami wyglądają zdecydowanie delikatniej).

W obu wersjach makijażu kończę etapem szóstym:

6 biorę na mały pędzelek odrobinę błyszczących beży z lewego górnego rogu paletki i delikatnie zaznaczam wewnętrzny kącik oka.

Na koniec kreska eyelinerem, ulubiony tusz do rzęs i tyle 😀 Proste, prawda?

A na ostatnim foto: moje najukochańsze pędzelki. Jutro czeka je pranie, więc zrobię szczegółowe fotki i pokażę Wam, jakie z nich cudowności. Oczywiście cały makijaż wykonany właśnie nimi!

12
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Basia
Gość

Ooo! A ja się zawsze zastanawiałam dlaczego mój ładnie rozblendowany (na żywo) makijaż na zdjęciach wypada jak makijaż totalnie początkującej osoby 😀

Aggi
Gość

Jeszcze jak są same maty, albo same błyszczące to pół biedy (choć jeśli skład jest znacząco różny, to też poszczególne składniki inaczej odbijają światło), ale jak mieszamy 2 rodzaje to już totalne cyrki przy lampie (a zwłaszcza fleszu) potrafią wyjść 😀 Normalnie koślawa zeberka potrafi na zdjęciu się ukazać, choć na żywo patrzymy – i jest Wow, jakie cudne blendowanie mi wyszło 😛

Malinka M.
Gość
Malinka M.

Podobają mi się obie wersje "oka" 🙂

Julka Dydak
Gość
Julka Dydak

Ja wolę prawe oko. Nie lubię mocnych makijaży ale obie wersje są fajne.

Paulina Weiher @theCieniu
Gość

Ten fioletowy z intensywnym odcieniem makijaż jest super!

Gosia Drzeżdżon
Gość

Polecam robić foty bez lampy, przy oknie na naturalnym świetle 🙂 Jak jest zła pogoda, zawsze można rozjaśnić w programie 😉

Aggi
Gość

Ja z kolei wolę i mocniej i kolorowo, delikatne, neutralne kolorki to u mnie ostateczność 🙂

Aggi
Gość

Wiadomo, że naturalne światło najlepsze. Jednak jak chcę przygotować coś na bloga, to jest ciężko, bo mogę dopiero po pracy, koło 19 :/ Więc czekam z utęsknieniem do lata, wtedy jeszcze będzie widno 🙂 Choć potrafię i o północy sobie czasem coś wymyślić, więc tylko lampa mnie ratuje wtedy.

Aggi
Gość

Dzięki 🙂

Basia
Gość

Czuję się tak bardzo pocieszona, że to niekoniecznie moja wina 😀
Dzięki <3

Aggi
Gość

Ja kocham fiolet na oczach – i zazwyczaj tak wygląda mój dzienniak 😛 Bo mimo, że pracuję zdalnie, to lubię się pomalować, zawsze to lepszy widok w lustrze 😉 A że nikt z Klientów mnie nie widzi, to mogę szaleć i z makijażem i z paznokciami 🙂

princess.malpka
Gość

Fajny tutek a paleta ma bardzo ladne cienie 😀