Lifestyle: Czarny Piątek – marzec 2018

Cześć!


Wiem, że dzień już pomału się kończy, ale niestety w pracy miałam niezły kocioł, i dopiero teraz udało mi się znaleźć chwilę, by napisać parę zdań o temacie, który od jakiegoś czasu powraca jak bumerang.

Dzisiaj, po raz kolejny już, ludzie wyszli na ulicę, by zaprotestować przeciwko zaostrzaniu prawa aborcyjnego, do czego od dłuższego czasu próbuje doprowadzić nasz rząd. Mimo, że jestem kobietą, to mam nadzieję, że temat ten nie dotknie mnie nigdy bezpośrednio, jednak uważam, że mogę, a nawet powinnam wtrącić swoje „trzy grosze” na ten temat. Bo jedynie zupełny celibat dałby mi pewność, że sprawa nigdy mnie nie dotknie, a w celibacie żyć nie zamierzam 😉

Przypomnę, że obecnie aborcja w Polsce jest prawnie dozwolona w trzech przypadkach:

  • kiedy ciąża zagraża życiu lub zdrowiu matki
  • kiedy przesłanki medyczne wskazują na ciężkie, nieodwracalne uszkodzenie płodu lub nieuleczalną chorobę (tzw. aborcja eugeniczna)
  • kiedy ciąża jest wynikiem gwałtu

Obecne prace nad zaostrzeniem ustawy bezsprzecznie mają związek z naciskami kościoła oraz ruchów pro-life. Ja – mimo, że jestem osobą wierzącą – uważam, że obecnie dopuszczalne prawnie przypadki aborcji są jak najbardziej uzasadnione, i ten kompromis pomiędzy „wolną amerykanką” i aborcją na życzenie a jej całkowitym zakazem jest naprawdę dobrze wyważony i zupełnie nie rozumiem tak stanowczych dążeń do jego zmiany. Również wiele z argumentów wysuwanych przez „obrońców życia” jest dla mnie – powiem wprost – z dupy wziętych, nie mają one medycznego ani nawet etycznego uzasadnienia.

Dlaczego? Może po kolei: najpierw odniosę się do każdego z trzech powyższych punktów, na koniec dodając coś więcej.

1) Zagrożenie życia/zdrowia kobiety.
Przeciwnicy aborcji uważają, że kobieta ma urodzić dziecko za wszelką cenę, nawet, jeśli wszystko wskazuje na to, że zakończy się to jej śmiercią lub ciężkim uszczerbkiem na zdrowiu. A ja się pytam: skoro są tacy pro-life, to czemu w tej sytuacji nie bronią życia kobiety, tylko płodu? Płodu, który w tym momencie prawdopodobnie* nie odczuwa jeszcze bólu, nie myśli. Kto daje im prawo do decydowania, że jedno życie jest ważniejsze niż inne? A co w sytuacji, kiedy kobieta ma już inne dziecko czy też dzieci? Ma umrzeć rodząc (lub próbując donosić) kolejne, tylko po to by osierocić pozostałe? W tej sytuacji na szali mamy już nie 1 życie za 1, ale w grę wchodzą kolejne.

2) Uszkodzenie lub ciężka choroba płodu
Ostatnio przemknął mi przed oczyma artykuł, gdzie rodzice cieszyli się, że nie wykonano aborcji, i przez kilka godzin mogli pobyć ze swoją córeczką. Że co proszę??? Jak można cieszyć się, że zafundowało się maleństwu kolejnych kilka godzin męczarni: nie wspominając już o ostatnich tygodniach ciąży, kiedy to dziecko również odczuwało ból i również cierpiało. Tygodnie bólu, które dziecko musiało znosić, tylko po to, żeby dwoje egoistów przez kilka godzin mogło popatrzyć na pokiereszowane, zniekształcone ciałko. To jest miłość rodziców? Według mnie NIE! Egoizm w najczystszej postaci: „bo MY chcemy ją zobaczyć”. Ja rozumiem, że każdy ma inną psychikę, i być może widok dziecka jakoś pozytywnie wpłynął na pogodzenie się rodziców z faktem, że go tracą – ale nadal jest to pieprzony egoizm i zupełny brak empatii wobec tej małej istotki.

3) Ciąża w wyniku gwałtu
Jeżeli dwoje dorosłych ludzi wspólnie podejmuje decyzję o współżyciu, to mimo stosowania antykoncepcji zawsze muszą mieć świadomość, że może ona zawieść i kobieta zajdzie w ciążę. Ale w sytuacji, kiedy decyzja o seksie nie była wspólna, kiedy ciąża jest wynikiem przestępstwa, kiedy kobieta jest już wystarczająco udręczona faktem, że została ofiarą: to czemu ma być zmuszana do rodzenia dziecka, które jest wynikiem przestępstwa? Dziecka, które każdego dnia będzie jej przypominać o tragedii, jaka ją spotkała?

Ruchy pro-life i kościół, a pod ich naciskami wkrótce pewnie i rząd chcą sprowadzić kobietę do roli chodzącego inkubatora. Jej życie (a czasem i losy innych członków jej rodziny) stawiają niżej niż życie nienarodzonego jeszcze dziecka. Czy według Was jest to fair z etycznego i moralnego punktu widzenia? Skoro tak ostro walczą o życie, niech każde z nich stawiają na równi! Szalę tu powinny przeważać zarówno względy medyczne, jak i też świadoma i dobrowolnie wyrażona wola kobiety. Nikt przecież do aborcji kobiet nie ZMUSZA, prawda? Jeśli kobieta zechce urodzić dziecko, mimo groźby swojej śmierci: nikt jej nie może tego zabronić, nakazać jej aborcji. A fakt jest taki, że niezależnie od obowiązującego prawa: jeżeli kobieta – nawet przy obecnym stanie prawnym – ma „widzi-mi-się”, żeby usunąć ciążę, to tak i tak zrobi to, tyle że nielegalnie**. Pieniądze w takiej sytuacji czynią cuda, podróż do kraju, gdzie prawo jest mniej restrykcyjne również nie jest trudna. W momencie, kiedy prawo zostanie zaostrzone – śmiem twierdzić, że wiele kobiet decydując się na ratowanie własnego życia: zarazem zaryzykuje je dokonując aborcji pokątnie: za pomocą ryzykownych sposobów odnalezionych w sieci, czy też u lekarza, który tak naprawdę nie ma wystarczającej wiedzy i doświadczenia czy warunków, by wykonać zabieg w sposób bezpieczny. Podziemie aborcyjne już pewnie zaciera rączki z radości, że przybędzie im pacjentek, i kasy…

Tak więc zaostrzenie przepisów antyaborcyjnych, to nie tylko jeszcze większe ryzyko dla kobiet. To męczarnie, jakie przeżywa takie donaszane „na siłę” dziecko, które nie ma szans na przeżycie, czy normalne funkcjonowanie po urodzeniu.

Owszem, zdarzają się źle postawione diagnozy i dziecko, które miało być zdrowe: okazuje się chore, i na odwrót. Ale duża część winy leży tu po stronie rządu i NFZ, którzy nie dokładają wszelkich starań, by zagwarantować kobietom darmowy, swobodny, i co ważne: szybki dostęp do wszelkich możliwych, najnowocześniejszych metod badań, by z jak największą starannością można było ocenić stan zdrowia płodu.

*
Co prawda mimo wielu badań i postępów medycyny nadal jest ciężko to ustalić z większą dokładnością i stuprocentową pewnością, ale wbrew temu, co uparcie twierdzą działacze pro-life: płód przypuszczalnie (co do czego zgadza się zdecydowana większość badaczy tego tematu) zaczyna odczuwać ból dopiero gdzieś w okolicy 7 miesiąca ciąży. Tak więc prawidłowo i odpowiednio wcześnie przeprowadzona aborcja nie powoduje najmniejszego bólu u płodu, który w tym momencie nie ma wystarczająco wykształconego układu nerwowego, by cokolwiek poczuć. Za to w kolejnych tygodniach ciąży, która nieuchronnie ma się zakończyć porodem zdeformowanego, chorego dziecka to kilkanaście tygodni cierpień tego maleństwa. Czy to jest etyczne i takie „miłosierne”: pozwalać na wiele tygodni bólu, tylko po to, by dziecko „pobyło” na świecie kilka godzin, może parę dni? Z których większość to będzie dalszy ciąg bólu…

Ludzie wychodzą na ulicę: i nie, nie tylko kobiety. Na szczęście coraz więcej mężczyzn interesuje się tą sprawą i dołącza do swoich żon, dziewczyn, sióstr, by głośno powiedzieć NIE planowanym zmianom. Bo skoro teraz jest – w moim odczuciu – sprawiedliwie, bo kobiety (i ich partnerzy) mają wybór,  to czemu banda z Wiejskiej i pro-life’owcy chcą zmuszać nas, kobiety do cierpienia, zmuszać do niego nienarodzone dzieci, których czas jest policzony nie w miesiącach ale godzinach, zmuszać mężczyzn do patrzenia, jak ich partnerki i dzieci cierpią, a oni mogą tylko bezsilnie się temu przypatrywać?

Po co zmieniać coś, co od tylu lat (w miarę**) działa?

Dodaj komentarz

12 komentarzy do "Lifestyle: Czarny Piątek – marzec 2018"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Aggi
Gość

Owszem, bardzo trudny. Ale wg mnie – tym bardziej dlatego właśnie kobieta powinna mieć prawo zadecydować sama, w zgodzie z własnym sumieniem i światopoglądem, a nie mieć narzucane to odgórnie.

Agata Wierzgacz
Gość

Nigdy nie chciałabym znaleźć się w takiej sytuacji żeby decydować o aborcji, nie wiem co bym zrobiła, bardzo trudny temat

Julka Dydak
Gość

Powiem szczerze, że już dawno nie zdarzyło mi się przeczytać tak świetnego, prawdziwego wpisu . To co rząd robi z nami to czysta paranoja i brak szacunku do kobiet. Ja się pytam jakim prawem państwo Decyduje o najbardziej osobistej sferze życia kobiety. To jest karygodne i godzące w imię kobiety jako człowieka . Czytając niektóre wypowiedzi ,gdzie usilnie namawia się kobiety, do rodzenia kalekich dzieci, mam też wrażenie że to celowe zamierzenie! Czym głupszy kraj tym łatwiej nim rządzić klerowi i garstce rządzącym, bo to przecież jedna klika

Gosia Woźniak
Gość
zgadzam się w 100%. Rząd chce decydować o nas jakbyśmy nie były ludźmi a inkubatorami. ja sama nie jestem zwolennikiem aborcji, ale gdy wiedziałabym że mam już dzieci a moje życie jest zagrożone ciążą to zdecydowałabym się na aborcję.Pomyślmy co takie dziecko by też czuło dowiadując się kiedyś, że jego mama umarła bo musiała donosić ciąże nie z własnej woli. nikt nie chce żyć w poczuciu winy, a to m.in. zafundują takim dzieciom, gdy zaostrzą prawo. Bo nie sądzę, by taki ojciec i rodzeństwo do końca akceptowali śmierć kogoś bliskiego, co odbiłoby się na tym, dziecku. Co do niepełnosprawności. Takie… Czytaj więcej »
Aggi
Gość

Mnie najbardziej irytuje podejście anty-aborcyjnej części społeczeństwa, którzy obecny stan prawny traktują wręcz jak promowanie aborcji czy zmuszanie do niej! A tak nie jest, jest za to WYBÓR, który każda kobieta może podjąć w zgodzie z własnym sumieniem.
Czy też ich twierdzenia, że kilkutygodniowy płód umiera w męczarniach podczas zabiegu. Niech się najpierw dokształcą a później propagują takie brednie. Bo tak, jak napisałam w poście: cierpieniem dla kalekiego, niemającego szans na przeżycie dziecka są ostatnie tygodnie ciąży, i ten krótki czas po porodzie, a nie początek ciąży, kiedy jeszcze nie jest wykształcony układ nerwowy.

Julka Dydak
Gość

Ciemnota ludzka w niektórych przypadkach nie zna granic

Jagodowa^^
Gość
Aborcja to bardzo delikatny temat. Osobiście uważam, że nie powinni ruszać kompromisu, który aktualnie prawnie nas obowiązuje. W nowych przepisach (tych aktualnie omawianych i tak szeroko oprotestowanych), które chcą wprowadzić nigdzie nie ma mowy o tym, że kobiety muszą rodzić na siłę ciąże które zagrażają ich życiu (ba! o tym w ogóle nie było mowy w żadnej ustawie antyaborcyjnej!) – nie wiem skąd ten fragment przyszedł Ci do głowy. Nie ma też tym razem mowy o zmianie przepisów względem ciąż z przestępstwa. W ustawie jest natomiast zapis o tym, żeby zakazać aborcję eugeniczną – czyli wskazującą na uszkodzenia płodu. Tutaj… Czytaj więcej »
Jagodowa^^
Gość

Płód jest człowiekiem w jego początkowej fazie rozwoju. Więc nie bardzo rozumiem o jakich różnicach Pani mówi? Jakie różnice pomiędzy płodem a człowiekiem dorosłym są na tyle decydujące, że możemy bezkarnie pozbawić płód życia a dorosłego człowieka już nie?

Aggi
Gość
Dokładnie, bardzo delikatny, dlatego właśnie piszę, że wg. mnie powinno zostać tak, jak jest, więc tu się w zupełności z Tobą zgadzamW pkt. 1) odnoszę się nie do tyle do projektu ustawy, raczej do wydźwięku słów, którymi szafują KK i organizacje pro-life. A jeśli rząd pod wpływem różnych nacisków uczyni pierwszy krok w stronę zaostrzania ustawy, to mam obawy, że po jednej, być może niewielkiej, zmianie w jej zapisach – co jakiś czas zaczną się pojawiać kolejne, coraz bardziej rygorystyczne zmiany. Pewności mieć nie mogę, ale obawa pozostaje.No właśnie, niektórych (nie mówię, że wszystkich) twierdzeń "obrońców życia" ja osobiście zupełnie… Czytaj więcej »
Jagodowa^^
Gość

Przecież według kościoła seks jest "dozwolony" jedynie w związku i bez zabezpieczenia 🙂 Tzn, słowo "dozwolony" jest może tutaj zbyt duże, ale stwierdzenie, że kościół uważa seks poza małżeński za grzech jak najbardziej.

Tak jak wspominałam wyżej – niech to zostawią jak jest. Bo granice są bardzo cienkie i to w obie strony. Łatwo przesadzić i tu i tu.

Julka Dydak
Gość

Odnosząc się do pani artykyłu, to jeśli mogę … chciałabym delikatnie zwrócić uwagę, że między płodem, a człowiekiem jest baaaardzo duża różnica.

Aggi
Gość

Może nie tyle między płodem a człowiekiem (bo zwłaszcza w końcówce ciąży płód jest już w stanie przeżyć poza organizmem matki), ale między człowiekiem a zarodkiem: jak najbardziej.