Książka Miesiąca: Alex Haley – Korzenie

Spread the love
Witajcie,

po raz kolejny pojawiam się u Was z Książką Miesiąca. Dziś będzie o pozycji, którą czytałam już kilka razy i na pewno jeszcze do niej wrócę. 



Autor: Alex Haley
Tytuł: Korzenie
Gatunek: obyczajowa/fabularna/historyczna
Wydawnictwo: Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza
Format/Liczba stron: 471



O czym jest książka?

Gdzieś w Gambii, w małej wiosce Juffure przychodzi na świat Kunta Kinte, syn Omoro, wnuk marabuta Kairaby Kunta Kinte. Żyje w spokoju, dorasta, przeżywa narodziny braci. Jest członkiem społeczności wioskowej, pełni odpowiednie do swojego wieku funkcje w hierarchii wioskowej. Pewnego dnia, już jako młody mężczyzna wybiera się w okolice wioski, by ściąć drewno na bębęn. Wydarza się tragedia – zostaje porwany przez białego łowcę niewolników. Przeżywa pełną cierpienia i upokorzeń podróż „za wielką wodę” – do Ameryki. Nie zapomina jednak o swoich korzeniach, i swojej późniejszej żonie, a następnie córeczce Kizzy opowiada o życiu w Afryce. Ona podtrzymuje tę nową tradycję i opowiada swojemu dziecku o ojcu Afrykańczyku. A on z kolei opowiada o nim swoim dzieciom. I historia przekazywana z pokolenina na pokolenie dociera aż do Alexa Haleya, który podejmuje się badań, by udowodnić prawdziwość historii rodzinnej.


Moje wrażenia:

Jedna z niewielu książek, która sprawia, że mam świeczki w oczach, zwłaszcza czytając ostatnie strony. Nie wiem, co w niej takiego jest, że chwyta za serce. A raczej wiem – to historia o przywiązaniu do własnych korzeni, o wspominaniu przodków i utrzymywaniu pamięci o nich. Kunta Kintę poznajemy w chwili narodzin, dorastamy z nim i poznajemy obyczaje panujące w gambijskiej wiosce. Przeżywamy wraz z nim okres dorastania, narodziny braci – aż w końcu upiorną podróż pod pokładem statku za „wielką wodę”. Towarzyszymy mu dość długo, aż jego córka dorasta. Później podążamy za Kizzy, jej synem i kolejnymi potomkami. Prawie 200 lat pracy dla białych, dla potęgi Stanów Zjednoczonych. Akcja w Ameryce gęsto okraszona jest informacjami o wydarzeniach historycznych, więc śledzimy również drogę do powstania Stanów Zjednoczonych w takiej formie, w jakiej funkcjonują obecnie. 
Książka napisana jest bardzo przyjemnym językiem, nawet nie wiem kiedy mija te prawie 500 stron drobnego druczku. Opisy afrykańskich zwyczajów są barwne i szczegółowe, aż dudnią w głowie tłuczki do kuskusu. Wcale się nie dziwię, że książka nagrodzona została Pulitzerem. Wcale.

Ocena:

5 to za mało!

Buziaki :*

1
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Sisi
Gość

Znam. Pamietam tez film na podstawie tej książki. Serial nawet