No to jazda!

Hej 🙂
We współczesnym świecie – chyba już w prawie każdym domu jest przynajmniej jeden samochód. A często i dwa, trzy – każdy domownik ma swoją maszynę. Wiadomo, auto na powietrze nie jeździ, niekoniecznie poruszanie się nim wychodzi taniej, niż komunikacją (pod)miejską, no ale nie czarujmy się – jest to niebywała wygoda. Jedziesz dokładnie tam, gdzie chcesz i wtedy, kiedy chcesz. Co prawda korków magicznie nie ominiesz, ale mimo wszystko jesteśmy w stanie precyzyjniej zaplanować podróż. 
Jednym z największych kosztów, a raczej najbardziej odczuwalnym jest składka OC. Zazwyczaj jest to jednorazowy, a więc dość mocno odczuwalny wydatek – ok, zwykle jest możliwość rat, ale wychodzi to cenowo mniej korzystnie. Tak… własnie zbliża się nam ten dzień, kiedy trzeba sięgnąć po zapasy gotówki, by opłacić składkę😓, więc stwierdziłam, że skrobnę kilka zdań na ten temat.
Oczywiście nie mam zamiaru negować konieczności jej stosowania – no bo przecież w razie jakiejś kolizji ktoś musi pokryć koszty napraw czy leczenia: i chyba logiczne, że w takiej sytuacji źródłem finansowania są odszkodowania z OC sprawcy wypadku. Szkoda tylko, że firmy ubezpieczeniowe nie do końca sprawiedliwie traktują kierowców w momencie wyliczania im składek – przynajmniej w moim osobistym odczuciu. 
Tak na naszym przykładzie podam ciekawostkę – niektórzy ubezpieczyciele (informacja z marca) wymyślili sobie, że jeśli zmieniasz auto częściej, niż co 12 miesięcy, to nie należą Ci się już pełne zniżki. Nie ważne, że jeździsz bezpiecznie, że nawet najmniejszej stłuczki nie miałeś, a auto wymieniłeś tylko ze względu na własne widzi-mi-się. Zupełnie nie mam pomysłu, czym się kierują takie firmy wprowadzając takie zastrzeżenie. Do tego – nie jest to stała procedura wszystkich ubezpieczycieli, tylko niektórzy z nich wymyślili sobie taki warunek: więc jeśli od wielu lat opłacacie ubezpieczenie w tej samej firmie, a zmieniliście ostatnio auto w miarę szybko po wcześniejszym, to radzę uważnie sprawdzić nową umowę 😉 Generalnie – polecam zawsze porównać przynajmniej kilka ofert (a sporo stron www zdecydowanie ułatwia, a wręcz odwala za nas, całą tę procedurę). Może się okazać, że „nasza” firma po cichu, z miesiąca na miesiąc podnosi składki, i mimo, że rok – dwa lata temu cena była ok, to na ten moment rażąco odstaje od konkurencji. 
Gdzieś tam obiło mi się o uszy, że punkty karne mają być brane pod uwagę przy obliczaniu wysokości składki. I wiecie co? Jeśli to będzie zrobione z głową i przemyślane, to jestem za. Wiadomo, że otarcie komuś zderzaka na parkingu raczej powinno iść w niepamięć – ale sama znam parę osób, które notorycznie maja punkty na granicy maksimum, i dopiero jak grozi im ich przekroczenie, to zaczynają jeździć jak ludzie, a nie jak bezmózgi. I właśnie tacy ludzie powinni solidnie dostawać po kieszeni – za notoryczne przekroczenia drogowe, które zagrażają innym i mogą być przyczyną wypadku. Jasne, jednorazowy incydent każdemu może się zdarzyć. Bo spóźnienie na ważne spotkanie, bo naprawdę totalnie podły dzień i chwila zagapienia. Jeden mandat nie czyni z kierowcy najgorszego drania. Ale recydywiści? Niech szeroko otwierają portfeliki, a osoby jeżdżące w zgodzie z przepisami powinni dostać dodatkową zniżkę. 
W ramach kolejnej ciekawostki na koniec wpisu – z moim M. znamy się 5 lat (właśnie parę dni temu stuknęła nam taka „okrągła” rocznica od pierwszego spotkania). W tym czasie „woziłam się” z nim już…. paroma różnymi autami 😅 Takie małe zadanie dla Was – zgadnijcie, ile pojazdów mieliśmy przez te 5 lat 😉
Buziaki :*

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
  Subscribe  
Powiadom o