Róż – i już!

Spread the love
Hej ka kochane 🙂

Jak Wam już wspominałam – ostatnio mam fazę na malowanie ust, dawniej tego prawie wcale nie robiłam, teraz nadrabiam 😀 Moja kolekcja mazidełek do ust stopniowo się rozrasta, któregoś dnia pokażę Wam ją całą, zrobię porównanie wszystkich szminek i błyszczyków, a dziś pokażę Wam jeden z nich.

Lip liquid tint z Eveline dotarł do mnie dzięki wygranej w rozdaniu. Sama pewnie nie zdecydowałabym się na tak odważny kolor, ale skoro się już u mnie pojawił, to przełamałam się, i zaczęłam go używać 🙂

Kolor na żywo jest dużo bardziej intensywny niż wyszedł na fotkach, wpada wręcz w neonowe tony. Kolorek, który mam posiada numerek 115

Oczywiście nie wytrzymuje na ustach tych 16 h o których pisze producent na opakowaniu, ale jego trwałość jest dość dobra, jak na taki produkt, spokojnie parę godzin wytrzymuje.

Rzeczą, którą w nim lubię jest fajny, cukierkowy zapach, który przywodzi na myśl woreczek wypełniony kolorowymi landrynkami <3 Żeby nie było tak różowo, jest coś co mnie w nim denerwuje – lepkość, jaką po sobie pozostawia. Nie jest to typowy, matowy tint jakich teraz wiele, konsystencją bliżej mu do klasycznego błyszczyka, pozostawia na ustach lśniącą taflę koloru, ale niestety to lepienie się 🙁 

Oceniam go jako takiego średniaczka – może być, ale szału nie ma, można się bez niego obejść

Jakie są Wasze ulubione produkty do ust? A może miałyście właśnie tego tinta?

Buziaki :*

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o