Alergia na kosmetyki – dlaczego NIE odradzam kosmetyków, które mnie uczuliły?

Podziel się ze światem!

Alergia na kosmetyki – dlaczego nie sugerować się opinią innych

Alergia na kosmetyki (lub coś innego) prędzej czy później jakiś jej epizod przytrafi się większości z nas. Jest to (często silna) reakcja organizmu na obcą substancję: mogąca się objawiać na różne sposoby. Od delikatnego zaczerwienienia skóry, poprzez czerwone „placki”, łuszczenie się skóry, opuchliznę – aż po duszności i wstrząs anafilaktyczny zagrażające nie tylko naszemu zdrowiu, ale również życiu. Dzisiaj skupię się na alergii na kosmetyki czyli kontaktowej, o której w blogosferze słyszymy najczęściej. Sama od dziecka jestem alergiczką. Na szczęście (ze względu na moją miłość do kosmetyków): jestem uczulona głównie na pyłki prawie wszystkiego, co jest zielone i kwitnie. Drzewa, trawy to moi wrogowie. Koty również  ale o sposobie na życie z alergią i kotem równocześnie napisze innym razem. Dzisiaj: alergia kontaktowa.

Co to właściwie jest alergia?

Jest to „przesadzona”, zbyt ostra reakcja organizmu na jakąś substancję. Traktuje on ją jako wroga, którego trzeba się pozbyć, zniszczyć. Zazwyczaj w takich przypadkach pojawia się miejscowy stan zapalny z charakterystycznymi „bonusami” w postaci zaczerwienienia, łzawienia oczu, czasem kataru, czy bąbli na skórze – i swędzenia.

Czy alergia jest raz na zawsze? Czy nie mając alergii możemy czuć się bezpieczni? NIE! Oczywiście producenci kosmetyków czy nawet farb do włosów wspominają, żeby wykonać przed pierwszym użyciem (czy w przypadku farb: każdorazowo) próbę uczuleniową. Taka próba to zazwyczaj posmarowanie się gotowym produktem na niewielkim obszarze skóry: najlepiej w zgięciu łokcia, gdzie skóra jest dość delikatna. Nie myjemy tego miejsca jak najdłużej, by składniki mogły swobodnie wniknąć. Jeśli po około dobie jest ok – działamy.

 

Kiedy pojawia się alergia na kosmetyki?

Nasze pierwsze spotkanie, już podczas próby uczuleniowej, może pokazać, że z tym produktem nam nie po drodze. Ale niestety, z uczuleniami jest tak, że mogą pojawić się po miesiącu, dwóch czy nawet roku stosowania tego samego produktu, nawet jeśli producent w międzyczasie nie grzebał w składzie. To czy dostaniemy uczulenia i kiedy to zupełna loteria. Chociaż osoby ze zdiagnozowaną alergią na konkretne składniki wiedzą, czego muszą unikać, więc pozornie mają łatwiej, ale nie wyklucza to pojawienia się nagłej alergii na coś zupełnie innego, a wyciszenia tej na składnik, który do tej pory dawał nam najbardziej w kość.

Takie przykłady z mojej walki z alergią:

Rumianek. Dawniej mogłam pomarzyć o używaniu szamponu chociażby z niewielkim jego dodatkiem. Obłędne swędzenie skalpu i konieczność szybkiego, kilkukrotnego mycia głowy czymkolwiek innym, by jak najszybciej doczyścić jakieś resztki ze skóry. Teraz? Regularnie robię płukanki z czystego ziółka, bez żadnych objawów ubocznych. A tak śmiechowo: wiecie, co mnie uczula, choć na szczęście objawy znikają po kilku-kilkunastu minutach? WODA! Ta konkretna woda, którą mam w studni: chociaż była badana niejednokrotnie i nie zawiera nic dziwnego, czy podejrzanego, i jest na tyle dobrej jakości, że mogę ją pić wprost z kranu. A prysznic czy nie daj Boże dłuższa kąpiel to wielkie, czerwone, silnie swędzące placki, co ciekawsze: głównie na plecach. Żadne emolienty, wapna, tabletki nie pomagają: po każdym myciu przez kwadrans lub dłużej męczę się ze świądem, wydającym się wręcz nie do zniesienia.

alergia na kosmetyki

Alergia na kosmetyki – nie słuchaj, sprawdź sam!

Wracając do tego wpisu: natchnęła mnie do niego, już jakiś czas temu, notka opublikowana na jednym z fanpage, które śledzę. Dziewczyna (którą zresztą wirtualnie bardzo lubię i często podglądam) kupiła nowy produkt popularnej, polskiej marki. Użyła go na noc (jak sądzę: bez wcześniejszej próby uczuleniowej) i kolejnego dnia napisała na fanpage post. Że produkt uczula, że go nigdy nikomu nie poleci, a wręcz przeciwnie: każdemu będzie odradzać. Sorry, ale takie podejście jest dla mnie bez sensu, zupełnie nielogiczne i pozbawione medycznych podstaw.
Czy ja, mając nietolerancję laktozy, mam zabraniać ludziom picia „prawdziwego” mleka (choć ono akurat i z innych powodów niekoniecznie jest dla ludzi wskazane) i zakazać jego sprzedaży? Czy moje uczulenie na szałwię ma być powodem do wycofania jej z rynku, upraw itd? No raczej nie!

Pamiętaj: to, że CIEBIE dotknęła alergia na kosmetyki, nie znaczy, że dopadnie kogoś innego. Możesz być tą pechową, 1 na 100, czy nawet 1 na 10 000 osobą, której zdarzy się psikus. Dla pozostałych 99% osób będzie to fajny średniak czy nawet hit ponad hity.

Mimo, że jestem alergiczką to nie obawiam się testować nowych rzeczy, bo wiem doskonale, że moment pojawienia się alergii to zupełna loteria. Jasne, przy kosmetykach robię próbę uczuleniową – i tu też rada dla Was: próbę róbcie jak najwcześniej w ciągu dnia, nigdy na noc. Polecam wczesny ranek, by mieć cały dzień na obserwacje. Pracujące osóbki: tak, wiem, nowość kusi 😉 Ale poczekajcie do pierwszego wolnego dnia i dopiero zacznijcie przygodę z nowym kosmetykiem. Bo zazwyczaj reakcja alergiczna pojawia się bardzo szybko, maksymalnie w ciągu kilku godzin. Więc smarując się jakąś nowością późnym wieczorem: możecie po prostu przez sen przegapić pierwsze, a co gorsza nasilające się objawy. Co może być szczególnie niebezpieczne w przypadku smarowideł używanych w okolicy oczu lub gardła.

9
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Bogusia T
Gość

Dokładnie – jeżeli mnie coś uczuliło , to nie oznacza, ze inne osoby tez uczuli i na odwrót, jeżeli coś jest super u kogoś nei koniecznie sprawdzi się u mnie 😉
Pozdrawiam

Dorota
Gość

Widzę, że mamy podobny problem z alergiami. Też mam dwa koty mimo alergii, nawet z nimi śpię czasami 😀 Też nie odradzam, każda skóra reaguje inaczej, ma takie prawo 😉

Monika St
Gość

Ja nie jestem alergikiem, ale post jak najbardziej przydatny 😉

Aggi
Gość

Nie życzę w żadnym wypadku – ale to, że na razie nic Cię nigdy nie uczuliło, to niestety nie znaczy, że Ci się nigdy nie przytrafi 🙁 Dlatego zawsze zalecam próbę uczuleniową 🙂

Aggi
Gość

Jak się kocha koty, to alergia (poza naprawdę skrajnymi przypadkami) nie jest żadną przeszkodą. Dlatego szlag mnie trafia, jak widzę ogłoszenia, gdzie po 1 kichnięciu (czy po wzięciu bez uprzedniego sprawdzenia) ludzie oddają koty – bo "alergia" 🙁

Aggi
Gość

Zarówno wrażliwość skóry, jak i całego organizmu – każdy z nas ma inna, więc dla mnie bezsensowne (i nie ma żadnych podstaw medycznych) demonizowanie jakiegoś produktu bo MNIE uczulił. Uczylił mnie, ale nie uczuli paru(nastu) tysięcy innych osób.

Jagodowa^^
Gość

Ten post mnie zaciekawił 😉 Podoba mi się stwierdzenie, że jeśli coś Cię uczuliło, to nie będziesz tego odradzać innym – takie podejście jest dobre. W końcu nie wszyscy jesteśmy na to samo uczuleni. Kiedyś myślałam, że nie jestem alergikiem, ale z wiekiem jest coraz gorzej – coraz częściej coś mnie uczula (chyba, że po prostu kiedyś nie zwracałam na to uwagi?).

Panna Migootka
Gość

Nie jestem alergikiem, nigdy nie miałam problemów. A tutaj nagle, po roku używania uczuliły mnie popularne hybrydy. Ale wiem, że jest wiele osób ktore je chwali. Zresztą mi także dobrze się sprawdzały przez ten rok.

Basia
Gość

Zgadzam się z wieloma kwestiami 🙂