Lifestyle: A może w drogę?

Podziel się ze światem!

Przeprowadzka za granicę – czy warto?

Z każdym kolejnym rokiem podróżowanie staje się łatwiejsze, jego koszty maleją. Coraz częściej wyruszamy w świat nie tylko w celach urlopowych, lecz na stałe zmieniamy miejsce zamieszkania. Mi samej marzy się wyjazd gdzieś, gdzie klimat jest znacząco cieplejszy niż u nas, choć mnie akurat trochę ogranicza paniczny lęk przed podróżą samolotem. No nie wsiądę na jego pokład i już! 😉

Tak samo jak my, Polacy, coraz częściej wyjeżdżamy w świat: w poszukiwaniu wymarzonej pracy i lepszych zarobków, w drodze za naszym partnerem, tak też i do naszego kraju przybywają cudzoziemcy. Już nie na „chwilę”, by popracować miesiąc czy dwa, ale by zostać na stałe.Jednak przeprowadzka za granicę nie zawsze jest tak prosta, jakby komuś się wydawało. To nie jest tak, że pakujemy się, jedziemy i tak, o! zaczynamy nowe życie. W każdym kraju obowiązują odpowiednie procedury, które zezwalają nowo przybyłej osobie na dłuższy pobyt, podjęcie pracy, a w końcu dają możliwość starania się o otrzymanie obywatelstwa danego kraju. Tak, papierkologia musi być wszędzie 😉, ale w wielu przypadkach jest konieczna.

Jak już wspomniałam: w różnych krajach procedury mogą się od siebie różnić, ale w Polsce są dwie drogi aby uzyskać obywatelstwo polskie. Obcokrajowiec może złożyć wniosek o jego nadanie bezpośrednio do Prezydenta – który jednak może  je nadać, ale nie musi. Wiecie, taka loteria, ale zawsze warto spróbować, bo a nuż się uda, co znacznie skróci czas oczekiwania na wymarzony dokument. Druga droga, zdecydowanie dłuższa (ale pewniejsza), to najpierw uzyskanie pozwolenia na pobyt, który musi trwać łącznie, nieprzerwanie przez 3 lata. Dodatkowo należy się wykazać znajomością naszego języka na średnim (B1) poziomie. Wówczas składa się wniosek do Wojewody, czeka trochę i już.

przeprowadzka za granicę

A mi się marzy…

Jeśli śledzicie mnie dokładniej to wiecie, że pracuję zdalnie. „Moja” firma jest na drugim końcu Polski: a więc równie dobrze może to być drugi koniec świata, bo i różnica czasu mi nie straszna, w końcu typowa sówka ze mnie. Więc tak mi się marzy… Tak, przeprowadzka za granicę, gdzieś, gdzie jest cieplej! Bo owszem: praca jest, jest dom, ale polski klimat to zupełnie nie moja bajka. Choć ogranicza mnie lęk przed lataniem, to i w zasięgu podróży lądowej jest wiele fajnych krajów, gdzie chętnie bym zakotwiczyła. Jednym z plusów takich przenosin jest na pewno fakt, że w wielu krajach życie jest zdecydowanie tańsze niż u nas. Owszem, na zarobki narzekać zbytnio nie mogę, ale jeśli w perspektywie jest możliwość odkładania na stare lata lwiej części wypłaty (no bo któż to wie, co nam zgotuje nasz kochany ZUS i rząd za kilkanaście lat), to czemu by nie?

Tak mi się marzy… i z każdym miesiącem coraz bardziej kusi mnie wizja rzucenia się na głęboką wodę. Bo przecież żyje się raz, więc czy warto tkwić w okowach lęku i przyzwyczajeń? Skoro można spróbować czegoś nowego, uszczknąć z życia coś więcej, to czemu tkwić w miejscu?

Czy Wy zdecydowalibyście się na taki krok? Spakować walizkę, obrać cel i w drogę?

 

2
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Julka Dydak
Gość
Julka Dydak

Niestety mój czas już minął. W obecnej chwili nie zdecydowałabym się na spakowane walizki i wyjazd do obcego kraju Moje korzenie za bardzo wzrosły w tę ziemię. Ale był czas że mogłam zamieszkać w Szwecji i nie zdecydowałam się na ten krok. Wróciłam do Polski i tutaj trwam

Sonia
Gość
Sonia

Hmmm… „To nie jest tak, że pakujemy się, jedziemy i tak, o! zaczynamy nowe życie. ” Ja tak zrobiłam 5 lat temu i udało sie. Nie żałuję