Kocham herbatę! Moi ulubieńcy za mniej niż 10 zł

Lubisz herbatę?

Ja uwielbiam! „Herbatę” również – bo pewnie wiecie, że sporo mieszanek dostępnych na rynku, nazywanych przez producentów herbatą tak naprawdę koło niej nawet nie leżało. Co nie zmienia faktu, że wiele z nich jest naprawdę smacznych i sięgam po nie równie chętnie, co po prawdziwą herbatę. Z tym, że dla mnie porą na herbatę są chłodniejsze, jesienno-zimowe miesiące. Wtedy potrafię parzyć ją w ilościach hurtowych: nie bawię się wówczas w zaparzanie w kubku (chyba, że tym moim, „specjalnym, który ma prawie 1 litr pojemności 😉 ), tylko od razu przygotowuję ją w sporym dzbanku, który trzymam w zasięgu ręki 🙂

 

 

Prawdziwa herbata: co to jest?

To napar przyrządzany z liści i pąków grupy roślin, nazywanych tą samą nazwą, należących do rodzaju kamelia (Camellia). Rośliny te są do siebie podobne, traktowane jako odrębne gatunki lub odmiany jednego gatunku – herbaty chińskiej (Camellia sinensis). /za: Wikipedia/

Jeszcze kilkanaście lat temu nawet zwykła, czarna herbata dobrego gatunku była dość ciężko osiągalna. W sklepach królowały saszetki, w których ciężko było znaleźć coś poza drobnym pyłkiem, który ciężko przyrównywać do herbaty. Wraz z otwarciem rynków i rozwojem importu: coraz łatwiej dostępne, a przez to i popularniejsze są różne odmiany herbaty, dzięki trochę innemu procesowi produkcji znacznie zdrowsze od czarnej. Na wyciągnięci ręki jest teraz zielona herbata, czerwona, biała… Ja jednak raczej za nimi nie przepadam: wyjątek stanowi tu Pu-Erh, którą bardzo lubię.
Jeśli chodzi o tę prawdziwą herbatę, to – poza wspomnianą wyżej czerwoną – pijam jedynie tę  najpospolitszą,  czarną oraz Earl Grey’a 😍

I choć pojedynczych ziół czy owocowych naparów też zbytnio nie lubię, to ich rozmaite mieszanki należą do moich ulubieńców! Dziś chcę Wam pokazać moje TOP – jak już wspomniałam, ja je pijam zazwyczaj w chłodniejszym okresie roku, ale smakują one równie dobrze na zimno, więc są świetnym zamiennikiem rozmaitych, gotowych napojów w okresie letnich upałów.

jaką herbatę kupić

Ogólnie zioła to zuo, ale Sekret Zakonnika jest naprawdę smaczny! Co prawda efektów odchudzających, o których zapewnia producent, jakoś nie zauważyłam, ale to też wina mojej nieregularności w jej piciu. Owszem, początkowo starałam się ją pić regularnie, te 2 razy dziennie, ale oczywiście po paru dniach zapał mi przeszedł i parzyłam ją już rzadziej, wtedy, kiedy miałam na nią smaka 😋 Nie jest droga, w aptece kosztowała jakieś 7 zł za 40(!) saszetek. Jeśli więc walczycie z dodatkowymi kilogramami, a macie w sobie więcej systematyczności niż ja, to warto spróbować.

Yerba Mate z dodatkiem aloesu to łup z herbacianej promki w Biedronce. Niestety już ją skończyłam, bo była taaaaaaaaaaka pyszna 😍, a teraz nigdzie nie mogę jej znaleźć. Wielki smuteczek, że nie wzięłam więcej opakowań na zapas, ale liczę na to, że prędzej czy później uda mi się ją gdzieś dorwać. Wstyd przyznać, ale było to moje pierwsze spotkanie z YM, i jestem zachwycona: dawała mi większego kopa niż kolejna kawa, więc tym chętniej po nią sięgałam.

Rooibos nie każdemu będzie smakował – moja przyjaciółka po wypiciu łyczka wylała ją i stwierdziła, że próbuję ją otruć 😂 Mimo specyficznego smaku bardzo ją lubię, i zawsze mam w domu kolejne opakowanie w zapasie.

herbatę biedronka

Tak, wiem, Granella to świństwo, chemia, cukier itd. Ale co poradzić, że ją lubię? 😆 Również wersja cytrynowa mi smakuje, choć samej cytryny, jako takiej, raczej unikam. No i te wspomnienia z dzieciństwa, kiedy to z kuzynką sypałyśmy ją sobie na małe talerzyki i jadłyśmy ją „na sucho”, zbierając ją wprost z powierzchni talerzyka językiem 😂😂😂 Jest to też dobra opcja, kiedy potrzebujemy zrobić szybko coś bardzo zimnego do picia, bez czekania, aż zaparzany napój ostygnie. Z racji wspomnianego, niezbyt fajnego składu, staram się ją ograniczać do minimum, ale raz na jakiś czas można sobie pogrzeszyć, prawda?

Twój Ogród – ponownie produkt z Biedronki – to kolejne pyszności, których NIGDY nie może u mnie zabraknąć. Nie wszystkie kompozycje smakowe lubię, ale jest ich spory wybór, więc każdy z Was z pewnością znajdzie wśród nich coś, co mu przypadnie do gustu. Zazwyczaj mam w szafce przynajmniej 3 napoczęte smaki, które pijam zamiennie, ale gdybym miała wybrać tę jedną, jedyną wersję, to chyba postawiłabym na wiśnię (i znów, paradoksalnie, za samą wiśnią, taką jedzoną na świeżo czy też w przetworach raczej nie przepadam, ale żurawina i granat świetnie się z nią komponują i tłumią te nuty smakowe, których nie lubię).

A Wy jakie napoje, herbaty lubicie najbardziej? Wolicie prawdziwą, klasyczną herbatę, czy też stawiacie na różnorodność i rozmaite mieszanki?

Ja cały czas testuję kolejne nowości, więc czekam na Wasze polecajki, może wśród nich znajdę kolejnego ulubieńca!

 

 

Dodaj komentarz

3 komentarzy do "Kocham herbatę! Moi ulubieńcy za mniej niż 10 zł"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Agata Wierzgacz
Gość

Lubię herbaty owocowe ale tylko w okresie jesienno zimowym. Codziennie piję CZYSTEK.

princess.malpka
Gość

Bardzo zaciekawilas mnie tymi "Ogrodami " 😀

Basia
Gość

Ja lubię Earl Grey i nie przejmuję się aż tak bardzo jakością – grunt, żeby mi smakowała 😛