Ludzie: Jak dbać o kota – czyli kilka słów o ciemnogrodzie

Podziel się ze światem!

Jak dbać o kota  – z życia wzięte, czyli kilka słów o ciemnogrodzie…

Jak dbać o kota? To pytanie powinien sobie zadać każdy, kto ma zamiar go przygarnąć. I uzupełnić wiedzę zanim kot pojawi się w domu. A jeśli zjawi się nagle, bo np. został uratowany, lub już go mamy od lat: kochani, w dzisiejszych czasach wiedza jest na wyciągnięcie ręki!

W sumie miałam nie pisać na blogu nic przez najbliższe dni. Taki detoks: dopadło mnie jakieś przesilenie wiosenne, i chociaż w szkicach mam ze 6 postów, to jakoś nie mogłam się zebrać, żeby je dopracować. Ale dzisiejsza noc i dzień tak mi podniosły ciśnienie, że MUSZĘ!

jak dbać o kota

Jak kończy się nocne siedzenie w sieci? Wkurwem!

Wieczorami lubię pooglądać sobie Stories na Instagramie. Dzisiejszej nocy, prawie już przysypiając oglądam poranną relację pewnej dziewczyny, jakiś swatch i opinia o bazie pod makijaż. I nagle tekst na temat dźwięku w tle (na który szczerze powiedziawszy nie zwróciłam nawet uwagi), że te piski w tle to jej rodząca kotka. Która rodzi któryś raz, i „wiecie, ona ma wąską miednicę, jest drobna, więc zawsze ma problem”.

Ja się KUR*A pytam – jakie zawsze??? Czy w miarę młoda dziewczyna, z dostępem do internetu nie potrafiła ogarnąć podstawowych informacji o tym, jak dbać o kota, kiedy już zdecydowała się go przygarnąć? Kastracja, to pierwszy zabieg, jaki powinien przejść młody kociak. Młody = nim osiągnie dojrzałość płciową. Zapobiega rakowi, ropomaciczu, sikaniu po kątach.

A ta … między jednym zdaniem o bazie a drugim: rzuca tak mimochodem, że kolejne młode się rodzą, i to przy wielkim cierpieniu kotki. I sprawdzić, czy z młodymi ok, to też czasu nie miała, bo do pracy pędziła! Tak, ale 30 minut Stories nagrać jej się udało :/ No szlag człowieka trafia.

Kiedy wymówka goni wymówkę

Z inną dziewczyną piszemy do niej – spokojnie i rzeczowo tłumaczymy, że robi kotu krzywdę. Lista jej wymówek i wersji? Długa jak droga na księżyc, do tego wykluczających się wzajemnie:

  1. bo weterynarz zabronił kastrować, jak była kotka młoda.
  2. bo jak raz urodziła, to już musi rodzić i kastrować nie trzeba.

O weterynarzach (tu historia z psem 😔) też wersje rozbieżne. Jej pies potrącony przez auto. Ale oczywiście to nie jej wina, że biegał luzem.  No jak ten głupi kierowca śmiał jechać drogą? No jak?
I tu dwie, jakże różne wersje o weterynarzach. Przy informacji o kotce: „jest 2 wetów w okolicy, wierzę w to, co mówią nt. kotki a do innych nie mam dostępu”. Wersja 2 – kiedy pies został potrącony obdzwoniła (czyli są w zasięgu) kilkunastu weterynarzy i tylko 1(!) raczył oddzwonić kolejnego dnia, kiedy już pies nie żył. Hmmm…

Ale ona jest taka biedna…

  • nikt u niej na wsi nie kastruje, to po co ona ma to robić? A choćby dla przykładu. U mnie też ludzie mają w dupie koty: ale nie patrzę na to, że spoglądają na mnie jak na idiotkę, tylko kastruję i dokarmiam bezdomniaki!
  • jej nie stać, bo zarabia XXX zł, z czego połowa idzie na leki. Ta połowa z XXX wystarczyłaby może na pół miesiąca jedzenia. A gdzie rachunki? Same się opłacają? Internet jej wiaderkiem donoszą?
  • na kosmetyki już ją stać – sprzedać, żeby mieć na kastrację: nie może, bo „próbuje, ale nikt nie chce”. Cóż, Too Faced i inne tego typu są dość chodliwe. Dziwi mnie więc brak chętnych: a może jednak brak chęci, by faktycznie wystawić je na sprzedaż?
  • MY – tzn. ja i dziewczyna, która również zwróciła jej uwagę jesteśmy fe, bo śmiemy ją umoralniać i tłumaczyć, jak dbać o kota. I mamy sobie macicę usunąć, skoro kotu chcemy taką krzywdę robić 😂. A tak, ja osobiście: gdyby była legalna możliwość, to pierwsza idę pod nóż. Dzieci nie chcę, raka mam w genetycznym pakiecie, więc na jakieś 80% zachoruję, więc na co mi zbędny i potencjalnie groźny organ?
  • Najgorsze na koniec: kicia wyszła z domu i zostawiła młode. Oczywiście po co dokarmić, ogrzać. Leżą sobie i czekają, aż przyjdzie kocica. A dla takiego oseska godzina bez ciepła mamy, bez jedzenia to wieczność, głód, wyczerpanie i śmierć… 😭

Jak dbać o kota – kilka faktów:

W tej kwestii – jak widać wyżej – nadal panuje w naszym kraju, zwłaszcza na wsiach, totalny ciemnogród. Ale boli, że młoda, wydawałoby się inteligentna dziewczyna zamiast wyciągnąć rękę po informacje, po pomoc, to szuka wymówek i żali się, że ją krzywdzimy tym, że przejmujemy się losem kici.
Jeśli ktoś ma ochotę pomóc uświadomić mniej oporne jednostki: na fanpage jest filmik ze slajdami do udostępnienia (dzięki Agu za pomoc w napisaniu!), na Instagramie z kolei grafika + przypięta relacja, którą możecie skopiować i dorzucić u siebie.
A tu w dużym skrócie:
  • im wcześniej zrobimy kotu kastrację (czyli usunięcie narządów płciowych) tym lepiej. Kotki NIE MAJĄ instynktu macierzyńskiego do chwili porodu. Kotu po kastracji nie zmienia się żołądek! Karmimy, tak jak wcześniej, a nie reklamowanym syfem, bo…
  • większość reklamowanych i drogich karm to syf! Około 4% produktów pochodzenia zwierzęcego, reszta to zboża i zapychacze. A kot…
  • kot to ścisły mięsożerca i surojad – czyli najlepsze (i wbrew pozorom najtańsze!!!) jedzenie dla niego to BARF: samodzielnie przygotowana mieszanka mięsa i podrobów z dodatkami suplementującymi
  • koty nie trawią mleka – szkodzi im i powoduje problemy trawienne
  • kot nie ma 7 żyć, nie spada na 4 łapy. Nawet spadając z metra może się połamać. Dlatego zabezpieczamy siatką okna i balkony
  • najważniejsze – kot jest zwierzęciem UDOMOWIONYM tysiące lat temu. Jego miejsce jest w domu, nie na podwórku czy łące. Tam czekają na niego zagrożenia: większe zwierzęta, auta, trucizny czy ludzie! Dodatkowo kot stanowi wówczas zagrożenie dla ekosystemu: polując nie pyta, czy jakiś gatunek zwierzęcia jest chroniony.

 

2
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ruda
Gość

Niestety ja z tą dziewczyną też pisałam. Najpierw wymówka, że nie ma weta, potem, że mało zarabia a na koniec, że kot tak jak kobieta jest ssakiem więc skoro ona ma sterylizować kotkę (chociaż nikt tego w okolicy nie robi) to kobiety powinny nie rodzić dzieci bo jest ich pełno w sierocińcu… No po prostu kopara mi opadła i to wcale nie w pozytywnym tego słowa znaczeniu

Aggi
Gość

Ja już bluzgałam pod nosem jak szewc! O ile – jakoś, jakoś – jestem w stanie przełknąć niechęć do sterylizacji wśród starszego pokolenia naszych dziadków, to taka postawa u młodej kobiety (tfu, nierozumnej dziewczynki raczej) to po prostu mózg wyżera 🙁