Maseczka oczyszczająca – porównanie moich ulubieńców!

Podziel się ze światem!

Maseczka oczyszczająca – niezbędna, kiedy trwa walka z trądzikiem!

Jak może się już orientujecie – cały czas i niezmiennie, od… prawie 20 lat walczę z moją cerą. Problemy z nią zaczęły się u mnie w okresie dojrzewania – i mimo 30-stki na karku wciąż nie chcą ustąpić. Dermatolodzy, leki takie, siakie i owakie – efekty z reguły marne. Agresywne kuracje odpadają u mnie z innych względów, więc cóż, trzeba jakoś z tym żyć.
Ale to nie znaczy, że należy całkiem odpuszczać – kluczem do lepszego wyglądu zawsze jest pielęgnacja, jak najbardziej dopasowana do indywidualnych humorków Waszej skóry – nigdy nie zapominajcie o tym, że to, co doskonale sprawdza się u Waszej przyjaciółki/sąsiadki/siostry niekoniecznie będzie dobre dla Was: nawet, jeśli na pierwszy rzut oka wydaje Wam się, że macie identyczną skórę z identycznymi problemami.

 

Jestem wielką fanką różnego rodzaju maseczek. Bardzo lubię wszelakie glinki – i oczywiście najlepiej przygotować taką maseczkę samodzielnie, z półproduktów, ale czasem jednak stawiam na szybkie, gotowe rozwiązania. Dziś chcę Wam napisać o kilku maseczkach, które ostatnimi czasy testowałam.

Moja kolekcja maseczek jest dość spora: część pozycji pojawia się w mojej gromadce regularnie i chętnie do nich wracam; część okazuje się jednorazową przygodą. Dziś zajmiemy się kategorią maseczek oczyszczających, które przy moim rodzaju cery są niezbędną podstawą!
Na początek opiszę najświeższe wrażenia – maseczkę L’Oreal Pure Clay Detox mask. Ostatnio pokazywałam ją Wam na -> Instagramie <- Co prawda jak na maseczkę o nazwie „czysta glinka” skład jest dość długi 😉, ale zdecydowaną większość składników możemy zaliczyć do tych bezpiecznych (sama nie znam się zbytnio na składach, ale staram się sprawdzać kosmetyki -> TUTAJ <-).

maseczka oczyszczająca Loreal

Co nam obiecuje producent?

Maska zawiera unikalne połączenie 3 mineralnych glinek, które absorbują zanieczyszczenia, pomagają redukować niedoskonałości i zmniejszają ilość wydzielanego sebum.
Formuła wzbogacona jest także o składnik pochodzenia roślinnego – węgiel, znany ze swoich właściwości oczyszczających i absorbujących. Detoksykująco-rozświetlająca maseczka oczyszczająca Czysta Glinka to produkt, który sprawi, że Twoja cera znów odzyska blask! Dzięki jej natychmiastowemu działaniu, skóra jest oczyszczona z toksyn, staje się zdrowsza i rozświetlona.

Moje wrażenia:

Wow! Wow! Wow! Jak do większości, nawet tych polecanych wszędzie, maseczek – byłam dość sceptycznie nastawiona. W końcu znam moją skórę i wiem, że byle co na nią nie działa, taka z niej kapryśna księżniczka 😂 Na dodatek saszetka jest taka jakaś dziwna, i po jej otwarciu wydawało mi się, że maseczki jest w niej maławo i może jej braknąć na nałożenie porządnej warstwy na całą twarz. Jednak bardzo fajna, puchata i śliska konsystencja sprawia, że maseczka idealnie dozuje się na twarz w wystarczającej ilości. Do tego naprawdę sympatycznie pachnie! Trzymałam ją na twarzy troszkę dłużej, niż zalecane 10 minut – bo oczywiście międzyczasie się czymś zajęłam. Kolejny plus to bardzo łatwe zmywanie – troszkę wody, dwa machnięcia gąbką i po sprawie. Rzut oka w lustro – i oniemiałam: dawno, naprawdę dawno nie miałam po żadnej maseczce tak odświeżonej i promiennej cery. Zaskórniki w znacznej mierze oczyściły się prawie do zera, jak za sprawą czarodziejskiej różdżki. Wszelkie zaczerwienienia i pryszcze zupełnie zbladły tak, że przestały rzucać się w oczy. Generalnie – cała twarz zrobiła się gładziutka jak po Fotoszopie, miękka, wyczuwalnie oczyszczona; prawie, że skrzypiąca w dotyku, ale nie w ten nieprzyjemny, ściągnięty sposób. Mój nowy hit!

 

Kolejna pozycja na liście to Bielenda – również z dodatkiem węgla. Chyba zauważyliście, jak bardzo popularny stał się ostatnio ten składnik?
maseczka oczyszczająca Bielenda

Maseczka oczyszczająca Bielenda Carbo detox

Pojawiła się na rynku dość niedawno – no i, jak to ja, koniecznie musiałam ją przetestować.

Od producenta:

Oczyszczająca maska węglowa o silnym działaniu detoksykującym błyskawicznie poprawia stan skóry mieszanej i tłustej; szarej, z przebarwieniami i rozszerzonymi porami. Innowacyjna formuła oparta na naturalnym aktywnym węglu szybko i skutecznie oczyszcza skórę z toksyn, odświeża i zwęża pory. działa przeciwtrądzikowo, redukuje poziom sebum.
AKTYWNY WĘGIEL zwany czarnym diamentem w kosmetyce. działa antybakteryjnie. oczyszczająco i ściągająco. Dzięki silnym właściwościom absorbującym posiada zdolność głębokiego oczyszczania skóry. Działa jak magnez: przyciąga i wchłania toksyny, martwy naskórek, nadmiar sebum oraz inne zanieczyszczenia z powierzchni oraz głębszych warstw skóry. Skutecznie oczyszcza zapchane pory. wyrównuje koloryt skóry, zapobiega powstawaniu wyprysków.
GLINKA ZIELONA posiada silne właściwości ściągające. dezynfekujące i gojące. Skutecznie wchłania szkodliwe bakterie i toksyny z powierzchni skóry, oczyszcza i zamyka pory. zmniejsza wydzielanie sebum, wzmacnia i rozświetla skórę. Bogata w makro i mikroelementy, działa regenerują-co i odżywczo na skórę, dostarczając jej całe bogactwo pierwiastków.
EFEKT- oczyszczona, idealnie matowa, pełna blasku, świeża i gładka cera. Pory zwężone i mniej widoczne, niedoskonałości zredukowane.

Moje wrażenia:

Daje radę. Nie jest to hit na miarę opisanego wyżej L’oreala, ale jest całkiem, całkiem. Skóra jest odświeżona i w miarę sensownie oczyszczona. Przy regularnym stosowaniu (u mnie skończyło się na 3x pod rząd, co 2-4 dni) efekt jest całkiem zadowalający. Maseczka nakłada się i zmywa równie łatwo, do tego pachnie przyjemnie.
Skład jest porównywalnie długi do tego L’orealowskiego, ale wg przytaczanej wyżej stronki – trochę gorszy, więc wrażliwcy i alergicy musza podejść do niej z większą ostrożnością.

Maseczka oczyszczająca „Black Mask”

O Czarnej Masce pisałam już -> KIEDYŚ <- ale od tamtej pory – zwłaszcza po poznaniu powyższych pozycji, moje pozytywne odczucia wobec niej trochę osłabły. Nie, nie jest najgorsza: miałam okazję testować wiele masek, które nie robiły zupełnie nic. Ta, przy regularnym stosowaniu jakiś efekt daje, więc tragedii nie ma.
maseczka oczyszczająca black mask
Ale czasem trzeba na szybko się ogarnąć – bo na przykład ostatnie paręnaście dni było bardzo zabieganych, że odkładałaś maseczkę na później i później. Wtedy Black Mask  raczej nie da rady. Ale jeśli systematyczność to Twoje drugie imię, i nie masz tak dużych problemów jak ja, to nie jest ona złym wyborem. Przypominam, że moje egzemplarze dotarły do mnie z Chin, gdzie zaczęła się ich kariera – nie namawiam do kupowania kosmetyków z Alie, zawsze to jest Wasz wybór i decyzja. Ja kupuję i testuję na własne ryzyko – ale jak na razie żadnej wpadki czy problemów nigdy nie miałam 😉

Maseczka oczyszczająca + peeling + żel

Na sam koniec – chyba jeden z najbardziej popularnych – i najdłużej będący na rynku: Garnier Czysta Skóra 3w1.Stosuję go regularnie od dobrych paru lat, zużyłam już dobrych kilka opakowań, na pewno z 5 czy 6.
Z reguły raz dziennie stosuję jako żel – dość mocno rozcieńczam wodą i myję nim twarz. W wersji peeling + maseczka oczyszczająca używam zazwyczaj co kilka dni, w combo: najpierw porządnie masuję twarz nierozcieńczonym produktem, po czym zostawiam go na twarzy do wyschnięcia.  Mimo, że jego zapach jest dość specyficzny, to mi akurat bardzo się podoba. Efekty – dość dobre, zwłaszcza przy regularnym użytkowaniu. Fajnie matuje cerę, choć działanie typowo oczyszczające wągry jest mniej widoczne, niż przy numerze jeden z tego zestawienia.
Testowałyście któryś produkt z tego zestawienia? A może macie jakiegoś ulubieńca, którego możecie mi polecić?

 

Buziaki :*

9
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Magda
Gość
Magda

Miałam jakąś czarną maskę ale to była chyba koreańska. Nie zmyśla się tylko rolowala.

Aggi eN
Gość

Magda, bo te "Black Mask" zazwyczaj są peel off 🙂 Choć jak położysz cieńszą warstwę, to zawsze coś domyć trzeba – a schodzi to opornie 🙂

Agata Wierzgacz
Gość
Agata Wierzgacz

Mało kiedy stosuje maseczki , żadnej z tych nie miałam.Ciekawi mnie ta pierwsza , bo też mam problemy z cerą .

Aggi eN
Gość

Serio, w szoku byłam po jej użyciu. Genialna jest!

Angelika | Rzetelne Recenzje
Gość

Mam gdzieś w szafce czarną maskę, ale średnio się u mnie sprawdzała..

Aggi eN
Gość

O tak, sypane rosyjskie są świetne! Ale czasem brakuje czasu, żeby bawić się we własne mikstury, więc gotowce też bywają przydatne 🙂

Aggi eN
Gość

No tak jak wspomniałam – kiedyś, kiedyś, jak ją dorwałam po raz pierwszy wydawała się bardzo spoko (choć też nie jakieś super WoW). Teraz, kiedy zdążyłam przetestować całą gamę innych, to jest takim zupełnym średniakiem – ale fakt, trzeba dbać o parówkę przed, wtedy efekty są lepsze 🙂

Justyna Wiśniewska
Gość

Lubiłam z Bielendy i tą z Garniera, czarna z Loreala mi nie służyła ale zielona ładnie pachniała ;D

princess.malpka
Gość

Od dawna chodzi za mna ta maseczka z L'Oreal, teraz wiem ze warto ja kupic 😀 Z przyjemnoscia obserwuje <3